niedziela, 13 kwietnia 2014

Spotkanie na szczycie.

13.04.2014 niedziela.  
 Dziś była burza mózgów, temat: projekt domu/chaty. Architekt postanowił wymusić (płaczem) spotkanie z konstruktorem i inwestorami. No SIĘ działo. Koncepcje powstawały i padały, na czym się skończyło właściwie nie wiem.
Z powodu skosów na poddaszu mamy problem z ustawieniem wymarzonych przeze mnie, a akceptowalnych przez Pietrka schodów. 
Akceptacja to u Niego bardzo dużo.
Z powodu usytuowania komina mamy mało miejsca.
Żeby zrobić sypialnię z łóżkiem małżeńskim na poddaszu, od wschodniej strony, trzeba przesunąć komin na zachód o ok 1 m.
Z powodu tego samego komina mamy mało miejsca w salonie na dole, tym razem trzeba by było ten sam komin przesunąć ale tym razem na wschód. No to zostawiamy go w tym miejscu co stoi i będzie przeszkadzał na obu piętrach :). Tak, więc zostaje tylko sypialnia od zachodu, a wiadomo w lecie tam będzie ciepło.  
 Z powodu hmm, geopatogenickich zon,(za żabę nie wiem jak to przetłumaczyć) Pietrek, chciałby usytuować sypialnie w innych miejscach niż teraz są. 
Tak więc zbierając do kupy: schody, komin, 2 sypialnie, do tego drzwi tarasowe co do których nie możemy się zdecydować w którym mają być miejscu i ile sztuk, oraz doświetlenie holu z luksfer, to problemy do dziś. 
Jak by nam tego było mało, to architekt dołożył wyciągnięty do góry ganek zamiast balkonu z którego nie mamy zamiaru korzystać i w ten sposób urodził się kolejny problem dla Pietrka i dla konstruktora - łączenie dachu z klockiem/kubikiem. 
Dla mnie i architekta bomba! Bryła ożyła, nabrała dynamiki, lekko liznęła modernizm i zahaczyła o funkcjonalizm mmm fantazjuję :). Myślę, że drabina ma przed sobą przyszłość, zastanawiam się co z niej zrobić, wieszak na ręczniki do łazienki czy może półkę na książki w sypialni... Pietrkowi włosy stają dęba jak czasem słyszy jakie mam pomysły, ale przyzwyczaja się.



Dobrze, że nikt z naszego wspaniałego teamu nie jest przekręcony na punkcie feng-szułaj, bo chyba byśmy się zjedli patrząc na to co się w tej chwili dzieje. Na odreagowanie pojechaliśmy do Brna wybierać płyty na taras.


..........

Wybraliśmy. Się nam spodobały :) i na 100 % zamawiamy. Nic szczególnego, poprostu beton o strukturze i rysunku bazaltu, wygląda "jak żywy" bazalt - no pod warunkiem, że skała może wyglądać jak żywa :) Zdjęć nie mam bo znowu kurde żaba, lało. Z gazetki fotek strzelać nie będę ew. mogę wstawić link Swoja drogą mają sporo ciekawych ofert. Na cennik, to sorry nie patrzyłam.