poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Deszcz.

14.04.2014 poniedziałek.
 Dziś rano wywożą kontener, a popołudniu mamy spotkanie z niezależnym architektem/konstruktorem w skrócie NA. Przygotowani w rzuty elewacji i rysunki wnętrza zmierzymy się z kolejnymi nowymi pomysłami. Szczerze, to nie znam stylu NA, więc może to być dla mnie niespodzianka, ale…. A! Z ostatniej chwili. W piątek rano, ale to rano, raniutko wysłaliśmy zapytania do firm produkujących okna. Pietrek do czeskich ja do polskich. Pietrek dostał odpowiedź w ciągu ok 3 h. Ja se czekam dalej… Pogoda skutecznie psuje nam plany. Popołudniu lało jak z cebra, więc NA się odwołał. Pietrek pojechał za to na chatę z kimś od kanalizacji, no wiadomo Ci od wody, deszczu się nie boją:)
Gostek popatrzył, podumał i zmienił nam plany na usytuowanie studzienki na wodę deszczową, bo górka ma nachylenie w sam raz na koziołkowanie dla koparki. A jeszcze trzeba betonowe kręgi dowieźć. 
Hmm no i mamy rozkminkę.
Mało tego obecna studzienka wypada prawdopodobnie na linii wkopanego w ziemię łącza elektrycznego... tralala la... 
No to pan koparkowy z wtorku odwołany... tralala la.
Musimy zorganizować kogoś do poszukiwania prądu w ziemi. Poza tym dotarło do nas, że planowane wykopanie korzeni obciętych mega świerków, też wiąże się z problemem kabla z przyłączem prądu. Kabel już prawdopodobnie dawno temu został obrośnięty przez korzenie, ehh. Ponieważ całe popołudnie padał deszcz, a jak to w piosence leciało…” jak pada, dzieci się nudzą” to architekt przerobił projekt, tym razem idąc na rękę konstruktorowi i schody się przemieściły w inne miejsce. I zaczynamy gimnastykę od nowa. Bosko.