niedziela, 27 kwietnia 2014

Skała

27.04.2014 niedziela.


 Po dniach deszczu i niepogody, co oczywiście miało swoje skutki. Na dzień obecny trudno powiedzieć, czy negatywne, ale architekt uwięziony w domu przez pogodę, rozkładał na czynniki pierwsze GOTOWE już wnętrze. A co za tym idzie, znowu(!) zmienił się układ pomieszczeń. Kuchnia wyprowadziła się spod schodów, co skutkowało wielkim obrażeniem się łazienki i ta w ramach solidarności też dała nogę ze swojego miejsca. Jak się szybko nie zabierzemy do budowania ścian to obie gotowe w chwili architektonicznych uniesień wyprowadzić się do garażu. I jak się tu nudzić? Jak już udało mi się dokonać rzeczy niemożliwych i upchnąć całą kuchnię pod schody, to teraz dostałam dwa razy więcej miejsca i znowu nie wiem co, gdzie i jak. Architekt chciał spełnić moje skryte marzenie o drzwiach balkonowych w kuchni i voila, mówisz - masz.
foto. http://www.domywstylu.pl

Podobają mi się też meble zabudowane w ścianę, więc i ściana jest.
foto.link

fot.link
fot. http://www.kronospan.cz
Tylko teraz gryzie mnie pytanie: gdzie ja wcisnę stół. O TV na razie solidarnie z Pietrkiem milczymy. Chociaż ostatnio podglądnęłam, jak przeglądał ofertę TV a dziś pytał sąsiadów o antenę, nooo znaczy się będzie TV. 

 Im dalej tym mamy mniej okien, wczoraj "zamurowaliśmy " kolejne. Miało być pod schodami i zrobiło się jakieś takie kulawo małe, więc... Doszły za to drugie drzwi na taras :)



 W ramach naszych archeologiczno/zbieraczych zainteresowań Pietruś postanowił wykopać dzisiaj słup elektryczny. Niestety, bezskutecznie. Od góry trzymały go przewody elektryczne a od dołu 3 grubaśne kable. I pomyśleć że miał być tylko jeden a tu taki surprise. Dobrze, że już wiemy gdzie idą, tzn w którą stronę, to może pan koparkowy ich nie uszkodzi. Nasz jest spisany na straty. nie ma opcji, żeby przeżył wykopki. Ale panowie elektrycy, ludzie o wielkich sercach i bezkresnej cierpliwości napewno zamontują nowy. Najpierw chcieliśmy, żeby nam włączyli prąd, potem chcieliśmy nowy licznik, więc prąd wyłączyli. Potem nowy licznik się nie zmieścił do starej skrzynki to założyliśmy nową skrzynkę, więc go znowu włączyli i zaplombowali, a teraz chcemy, żeby odłączyli a potem żeby załączyli i znowu zaplombowali...aaaa zwariować można. A i będziemy jednak przenosić skrzynkę z prądem w inne miejsce HA! To się nazywa organizacja pracy. :)


Skoro pogoda dopisała (było 26 stopni :) , postanowiliśmy się dotlenić. I zobaczyć skałę za chata. Skała okazała się górką całkiem sporych rozmiarów i dość stromym podejściem. Widok z góry był cudny i nawet fakt,że sapałam jak lokomotywa nie przeszkadzał w achach i ochach.



:)
Czerwony dach w tle, to centrum balonowe :)
Można tam było wejść i tak.