niedziela, 25 maja 2014

Lord Vader w czerwieni.

Tydzień zaczął się jak w filmach Alfreda Hitchcocka. Na początku było trzęsienie ziemi a potem napięcie 
już tylko rosło. 

 Został wykonany próbny odwiert  hydrologiczny. Sprzętem kierował Lord Vader w czerwonym płaszczu. Ochotnicy zażywali (podobno odmładzających) kąpieli błotnych.



 Kopaliśmy drugą, tym razem rozsączającą studnię/jamę na wodę deszczową. Wsypaliśmy tam 12 ton drenażu i zasypaliśmy 80 cm warstwą ziemi. Teraz, obczajam co tam mogę posadzić.




 W sobotę o 8 rano mieli się pojawić, zgodnie z obietnicą dwaj młodzi i gibcy panowie od dachu. Do tej pory pogoda ich skutecznie wstrzymywała. Przyjechaliśmy wcześniej, o 7. I co? I oczywiście już byli i czekali na nas.

Ehh, niemoc mnie jakaś ogarnia. Nie jestem przyzwyczajona do tego, że jak fachowiec powie, że przyjedzie o 8 rano w poniedziałek to nie dość, że przyjeżdża, to jeszcze przyjeżdża wcześniej i jest przygotowany do pracy. I nic nie sępi. I nie narzeka, i wogóle jest OK. Hmm, dziwne to jakieś.

Mają w dwa dni ściągnąć stary eternit wraz z papą, wymienić uszkodzone drewniane elementy konstrukcji dachu, zaimpregnować wszystko, położyć folię dachową, ułożyć na niej kontrłaty i łaty, skrócić wystającą połać dachową o 80 cm i coś tam napewno jeszcze... hmmm no aż ciekawa jestem, czy się wyrobią. Po wykonaniu tych prac, powierzchnia dachu zostanie dokładnie wymierzona i zamówimy blachę, rynny i inne wykończenia. Panele blachy przyjadą docięte na wymiar i dotrą do nas za jakieś 2 tygodnie.

Kontynuując, młodzi i gibcy zabrali się ostro do pracy a miejsce mojej kredy zajęły gwoździe :/. Oj.




Tak, dach wyglądał dziś o 8 rano, tu jeszcze z przedłużonym dachem nad balkonem. Oj najęczeli się chłopcy, że szkoda to obcinać, najęczeli.



  I stało się. O godzinie 12:00 młodzi i gibcy pozbierali zabawki i pojechali do domu. Praca skończona. Budowa posprzątana. Jedziemy na obiad. Ja trwam w takim szoku, że aż przy przeglądaniu zdjęć w domu, połowę wysłałam w kosmos i muszę jeszcze raz obfocić wykończony dach, wrrr.



Eternit, starą papę oraz wełnę szklaną firma ma odwieźć na specjalne wysypisko.



Dach dla przypomnienia ma być kryty blachą na rąbek stojący producent Satjam, kolor ofkors CZARNY! :)


źródło. Satjam
 Sąsiad mi sprezentował fotel do renowacji, miiiło :), będzie pasował do komody z lat '60. 




Zamówiliśmy drzwi wejściowe. 
Jakie ? Czarne, bez klamki i bez wizjera. :) 
Okna też zamurujemy, w dzień będziemy udawać że nas nie ma, a w nocy będziemy wylatywać przez komin na łowyyyy.