czwartek, 22 maja 2014

Prace ogrodowe.

 Zaczęły owocować poziomki!




 Pietruś się cieszy, ja niestety nie, :( jak się właśnie okazało na poziomki TEŻ mam uczulenie.

Tydzień ruszył z kopyta. Zrobiło się ciepło a właściwie to nawet upalnie i na świerkach urosły ananasy ;), no żartuję, to są galasy ochojnika świerkowego.






Pół dnia je zrywałam ze świerków, ale była to praca, (żeby nie powiedzieć na marne) bez przyszłości, bo obok sąsiad ma żywopłot świerkowy a w nim całą plantację...

 Róże po ciężkich zabiegach medycznych zabierają się do życia. Opuchlaki - dorosłe okazy wyłapane, larwy wybite nicieniami, krzewy podlane, podsypane. Teraz w górę moje panie!



Kwitną irysy.



Kwitną dzikie róże.



Juka ogrodowa postanowiła nam zrobić niespodziankę i....
też będzie kwitła :)



 Z mniej radosnych nowości, to na bukszpanie pojawiła się miodówka bukszpanowaaaa!!!!! to te małe, białe dziady, które widać na zdjęciu.


Teraz czekam, co dopadnie świerka Conicę? A może mnie zaskoczy i będzie zdrowy i zacznie rosnąc jak szalony :)?



 W mega zarośniętej części ogrodu, tej która czeka na rekultywację znalazłam małego cisa, no to go zaprosiłam do przedogródka.




 Z pięciu ogólnie nazywając choinek które tam rosną tylko jedna jest posadzona w bezproblemowym miejscu a reszta to albo w przejściu, albo w miejscu na brzegu skarpy zabezpieczonej murem oporowym, masakra jakaś.



 Mam 4 wyjścia:
- wyciąć,
- puścić żeby rosły tak jak teraz - to mam za kilka lat problem z dużymi drzewami i z rozbitym korzeniami murem oporowym,
- obciąć przewodnik i formować na pniu jednocześnie zagęszczając,
- przesadzić, straszna praca, drzewa są wrośnięte w mur oporowy, więc nie ma mowy o obkopywaniu korzeni :(

 Obcięliśmy dużego graba, który rósł obok następnego świerka. Teraz czeka nas kilkuletnie zagęszczanie tego co zostało. Będzie trudno bo zostało niewiele i mam nadzieję, że drzewo się nie obrazi i nie uschnie. A skoro o grabach mowa, to zakupiliśmy 500 szt na żywopłot, pan ogrodnik, który bardzo chce się naszym ogrodem opiekować zabrał je do siebie, posadził i ma je nam jeszcze podtuczyć do jesieni, albo wiosny, żeby trochę podrosły i będziemy sadzić u nas. Swoją drogą to jednak hit. Kupiliśmy, zapłaciliśmy a ktoś się o nie jeszcze przez rok ma starać!


                 

  Ostatnio sporo padało, więc w wolnych chwilach zaczytywałam się "Ogrodowiskiem" i szukałam architekta do ogrodu. Nie wiem czy mam odwagę sama się za niego zabrać. Ogród, podobnie jak dom, najpierw trzeba doprowadzić do stanu "0".  Wyrwać korzenie po rosnących tam kiedyś potężnych drzewach, wyrównać, albo raczej zrobić tarasy, przemyśleć sprawę umocnienia skarp. Na dzień dzisiejszy, mam ochotę zlecić projekt polskiemu architektowi, a wykonanie tutejszej firmie, ale względy organizacyjne przemawiają za tym, żeby zlecić wszystko firmie stąd.
Poniżej zdjęcia z kwietnia i z maja.





Potencjałem ogromnym jest zapożyczony krajobraz. Niestety to zapożyczenie narzuca też pewne ograniczenia. Dookoła są lasy mieszane, przeważają liściaste, grabowo- bukowe a iglaste to świerki.
 Poza widocznym na zdjęciu ogrodem właściwym do ogrodu należą jeszcze dwa przedogródki. Jeden totalnie zbombardowany podczas remontu domu, a drugi służący podczas remontu za przechowalnię roślin. Na szczęście mamy jeszcze czas. Koniec prac przy chacie przewidujemy na wrzesień. A potem już tylko ogród...


* Uprzejmie donoszę, że w ogrodzie pojawiły się nowe, dzikie zwierzęta. Z braku czasu niestety, osobnik nie został zidentyfikowany.