piątek, 13 czerwca 2014

Krok pierwszy.


Mamy dach!
Pierwszy krok od stanu "0" zrobiony. 

Ładnie napiszę: obowiązki zawodowe nie pozwoliły nam na żywo uczestniczyć w jego narodzinach i śledzić przykręcanie każdej, pojedynczej śrubki, ale EFEKT!!!... Był dokładnie taki, jak to było zaplanowane i kropka. 


A tak, w niespotykanym upale powstawał dach. Termometr wskazywał 37'C, ile było na czarnym dachu...?




Ambitnych zapraszam do zabawy pt. "Znajdź 5 różnic" :)













 Wszystko trwało, jak by to zgrabnie zebrać "do kupy" jakieś 4 dni. Młodzi i gibcy dach z takiej blachy robili po raz pierwszy. Jak na pierwszy raz, to SZACUN Panowie. 

90% tutejszych dachów kryją dachówki, pozostałe 10% to łupek i eternit. Żeby zobaczyć blachę, trzeba się mocno postarać. Wybrany przez nas model jest nowością na czeskim rynku i znalezienie firmy, która zgodziła się podjąć to wyzwanie było, nie ukrywam trudne. Nie będę opisywała ile godzin spędziliśmy nad zaczytywaniem się o problemach jakie mogą się pojawić przy montażu tego typu blachy na nowych budynkach, gdzie więźba dachowa nie jest jeszcze powyginana, a co dopiero na tuningowanym 46 latku. 



Blacha na dach dotarła w zgrabnym baliku. Arkusze miały szerokość 0,52 m a długość prawie 5 m.


Pojawił się pierwszy konkretny zarys schodów. Jak na razie jest nim dziura w podłodze :)



 
W poniedziałek spotykamy się z firmą od okien i firmą od ociepleń, ma się też pojawić człowiek z firmy, która będzie nam wyrabiała nowe nadproża. Chcemy żeby ustalili między sobą szczegóły osadzenia i montażu rolet w ociepleniu.

A za dwa tygodnie, po krótkich wakacjach, wracamy na budowę wraz z ekipą murarzy.