środa, 23 lipca 2014

Sztuka przypadku i murale.


 Ścierana ze ścian stara farba, utworzyła piękne rysunki i na nowo zaaranżowała wnętrze. W kolażu wygląda to wręcz obłędnie, szkoda, że na żywo traci :( Swoja drogą, pomysły na kolory we wnętrzach właściciele widzę, mieli tęgie.





 I pomyśleć że ludzie kupują tapety, albo zatrudniają profesjonalistów aby uzyskać taki efekt. A ja grzecznie i na dodatek mam nadzieję, że ładnie, zamaluję te ściany na biało. No nie powiem, gdzieś tam w głowie kołaczą mi się myśli o zapodaniu sobie zbliżonej wyglądem tapety ...


fot.:squarespace

Na ścianach pojawiły się murale, może powinnam napisać graffiti? No dobrze, spójrzmy prawdzie w oczy, ze sztuką to napewno nie ma nic wspólnego.



 Na zewnątrz upał przekracza wszelkie dopuszczalne normy. Ludzie pochowali się po domach i udają, że ich nie ma. Weekend był leniwy, chociaż pomysły mieliśmy z godziny na godzinę coraz lepsze :P


 Wymyślaliśmy wentylacje w kuchni (najpierw miało jej nie być ze względu na drzwi tarasowe, potem miała być grawitacyjna, a teraz są dwie mechaniczne a jeszcze nie powiedzieliśmy ostatniego słowa...), kolor ścian (tu było istne szaleństwo, zaczęliśmy od białego a skończyliśmy na BIAŁYM), kolor i wygląd listew przypodłogowych (spieramy się co do ich wysokości), wysokość blatu w łazience ( no jak się kupiło umywalkę nablatową, która ma 15 cm wysokości, to się teraz ma blat na wys 70 cm ehh), przy okazji odkryliśmy prawie 5 cm różnicy w wysokości stropu w łazience - no zrobili naturalny spadek. Plusem mega upałów, było podjęcie decyzji o montażu klimatyzacji :) Jedynie lampy do salonu nie udało mi się jeszcze przepchnąć ale kto wie, kto wie, pracuję nad tym.

 Budowę odwiedził pan od gładzi, ale, że przyjechał dokładnie w momencie kiedy była montowana studzienka pod przyłącz wody, to sobie sam poszedł do chaty i wyliczał i ma swoje wypociny przysłać na maila i jeszcze nie przysłał.



 Pan Koparkowy podczas swojego urlopu (chyba w ramach cichych dni z małżonką, bo ja bym Pietrka nie puściła) postanowił nam wykopać 30 metrów przyłącza pod wodę. A koparecka była taka tycia, tyciuteńka, normalnie jak zabawka.




  Szerokość 20 cm głębokość 100 cm. Jednak po 6 godzinach pracy Pan Koparkowy i jego pomocnik, czyli Pietrek padli (że wulgarnie napiszę) na pyski i myślę że przez kilka najbliższych dni nie będą chcieli chaty nawet na oczy widzieć. No a poza tym musi im zejść ta  @#&%!*^!@  opalenizna w kolorze flagi ruchu robotniczego ( dla niewiedzących odsyłacz na Wiki;)
Na jutro tęgie głowy zapowiadają zmianę pogody z piekącego skwaru, na wilgotny piekący skwar, więc może się uda i coś niecoś poskrobiemy na chacie a jak nie to lecę do fryzjera :)