środa, 13 sierpnia 2014

Dużo na raz.

Tadaaam. Przygoda z hydraulikiem zakończona. Na szczęście. :) Trwało to, jak powiedział dwa dni, ale mam poczucie jak gdyby trwało to miesiąc. Wygląda na to,że Pan Hydraulik nie lubi architektów. Teraz już z wzajemnością :)


Dało się? No, dało się. 

 Jutro na chatę wchodzą murarze. Będą przygotowywać nowe otwory pod montaż okien i drzwi, zwężać komin, budować wzmocnienie pod konstrukcję kominka i coś jeszcze, ale to już jakieś drobiazgi. Okna już od tygodnia czekają na montaż. W weekend jak pogoda dopisze mamy zaplanowany wyjazd motorowy na Słowację, jakieś kamieniołomy czy coś tam. Jak na razie z dnia na dzień z pogodą jest gorzej, więc SIĘ okaże. Do tej pory niemiłosiernie grzało i od czasu do czasu były intensywne burze. Potem zaczęło padać, ale temperatura nie odpuszczała, czyli sauna. A teraz już konkretnie leje i zrobiło się chłodno. No zobaczymy. Dla zainteresowanych, podobno w lesie pojawiły się grzyby. No, podobno, bo my byliśmy tylko raz. A największy znany nam okoliczny grzybiarz, dopiero wczoraj wrócił z greckiej wyspy Zakynhtos, więc musimy poczekać. Jak się zaaklimatyzuje, to NA PEWNO nas poinformuje, czy faktycznie jest taki wysyp jak rok temu. 
 My już też, powoli zaczynamy odliczać czas do naszego urlopu. Mmm już niedługo...




 Co poza tym? Odwiedzili nas młodzi i gibcy (dla przypomnienia,  panowie którzy robili mam dach) mieli coś tam jeszcze zamontować i sprawdzić czy z dachem jest wszystko ok. Z dachem jest wszystko ok, ale odkryli nowych lokatorów. Pod naszym nosem a jednak w sposób niewidoczny do chaty wprowadziły się mrówki... Tak że, teraz walczymy z mrówkami. Nie wiedziałam, że jeśli zamieszkają w drewnianym domu, więźbie dachowej albo innych drewnianych elementach to zachowują się jak szkodniki niszczące drewno. No to już wiem.
Ze względu na tych, którym na sercu leży ochrona przyrody, są pacyfistami, ekologami, entomologami albo maja jakieś inne równie interesujące zainteresowania, nie będę pisała jak zachęcamy mrówki do przeprowadzki. Jeszcze mi potrzeba , żeby jakiś zielony przykuł się do mojej belki stropowej i tam sobie wisiał. Chociaż szynki parmeńskie jak powiszą to są potem smaczne :P


fot.: wikipedia

 Po długich i ciężkich poszukiwaniach udało nam się znaleźć wykonawcę, który zrobi nam tynki gipsowe. Ostatni, u którego byliśmy gładzi gipsowej chyba na oczy w życiu nie widział. Bo gdyby nie powiedział, że ściana, którą nam pokazuje jest wykończona gipsem, to za nic na świecie bym na to nie wpadła. A, że podróże kształcą to potem doczytałam, że wszystko zależy od ziarna. No niby logiczne. Ale na co, po co i w ogóle jaki sens ma robienie tynku gipsowego, który wygląda jak typowy tynk cementowo-wapienny. Jedyne co mnie martwi, to to, że schody będą stalowe, a gips wchodzi w reakcję ze stalą. Hmm, ale jakoś to napewno rozwiążemy.  Wybraliśmy firmę i przeprowadziliśmy wstępne rozmowy na temat ocieplania budynku. Planujemy to zrobić na wiosnę przyszłego roku. Paleta kolorystyczna jest wybrana, ale trwają ustalenia dotyczące wykończenia podestu i schodów zewnętrznych. Obecnie podest przy schodach zewnętrznych,oraz ściany do wysokości parteru mamy boniowane. Z daleka daje to, złudzenie osadzonych na zaprawie kamieni. Trzyma się zupełnie dobrze jak na swoje prawie 50 lat, ale idzie nowe, więc obmyślamy jak by to zmienić za wiele nie zmieniając. 




Co jeszcze? Zrobiłam porządek w malutkim ogródku, przekopałam, powyrywałam i było ślicznie. Na następny dzień odkryłam ślady kopytek :) i już nie było tak ślicznie. Znowu dwie małe sarenki zeżarły moje róże.


 Ja się pytam, gdzie jest ich matka? Jak można tak wychowywać dzieci? Ja sobie nie przypominam, żeby moje dzieci chodziły do cudzych ogródków i obgryzały cudze krzaki? A może o czymś nie wiem ???