piątek, 12 września 2014

Z przedostatniej chwili.

Z przedostatniej, bo tuż, tuż przed wyjazdem na urlop. Mamy wysyp grzybów i kropka. Jest ich w lesie tyle, że normalnie nóż opada. Znawca był, powiedział, że są, no to śmy wyłuskali 2 godziny czasu i poszli. Jak widać na zdjęciach, mówił prawdę. Cały zamrażalnik zapełniony, rodzina obdarowana, znajomi obdarowani. A my nie mieliśmy czasu na to, żeby upychać te grzybki do słoików, bo właśnie trwało pakowanie się na wakacje.




Jeszcze tylko panierowane borowiki na kolację...mmmm. Jednym słowem BURŻUJSTWO.


Ale jakie smaczne burżujstwo. :) mmm


A reszta do zamrażalnika...


Kanie musiały zmienić właściciela, wszystkiego się naraz zjeść nie da. Ale sąsiad był wniebowzięty. A kanie rosną nam na ogrodzie przy chacie, więc... :)



A jak nie będą chciały rosnąć, to planuję zakupić grzybnię.