czwartek, 9 października 2014

Jesiennie

  Zrobiło się jesiennie :) na wieść, że na Moravie też mają "babie lato" ucieszyłam się. Pogoda ładna, więc okolica chaty ubiera się w kolory.



A teraz sprawy bieżące. Wyjazd do Krakowa - w szerokim tego słowa znaczeniu bardzo owocny, wystawa Beksińskiego - odwiedzona, zaplanowane zakupy - zgodnie z planem, zrealizowane.
A co na chacie? Panowie od okien jak obiecali, tak przyjechali. Szyba z zewnątrz dla nieuważnego oglądającego wygląda jak by miała żaluzje. O ten właśnie efekt nam chodziło.



Pan od reklamowanej pompy do studni głębinowej, też zgodnie z obietnicą pojawił się i zamontował pompę i wszystko działa, jak należy.

Murarze wykonali grube tynki i przygotowali ściany pod tynki gipsowe.
A panowie od gładzi gipsowych jutro kończą i będzie już absolutnie piętknie ;)



Teraz gładzie schną. Jutro finisz i sprzątanie. 
 Od poniedziałku wchodzi ekipa, która będzie ściągać starą i zakładać nową podłogę na poddaszu, oraz zacznie robić konstrukcje do ścian gipsowo -  kartonowych. Ponownie na chatę wejdzie elektryk i będziemy robić oświetlenie na poddaszu.  W sobotę czeka nas spotkanie z panem o dwóch imionach, (z których jedno jest nazwiskiem) nastąpią ostatnie pomiary i ruszamy ze schodami.
Zamówiliśmy w Krakowie podłogę, poczekamy na nią/albo ona poczeka na nas miesiąc ale myślimy, że warto. Teraz robimy casting na fachowca, który nam tą podłogę ułoży, bo jak słyszą co, to "no problem". Ale jak słyszą jak, o, to już "big problem". No nie, żebyśmy podłogę na suficie chcieli kłaść, ale... Się zobaczy co z tego wyjdzie. 
 Obmyślamy w jakiej formie będą punkty świetlne, początkowo miały być popularnie mówiąc halogeny, ale pewna firma z Częstochowy zburzyła nam koncepcję i dała do myślenia, no to myślimy.