środa, 19 listopada 2014

Św. Marcin i gęsi.

 Duuużo się działo, oj dużo. Może nie do końca w kwestii chaty ale tak ogólnie. 11.11 o 11:11 do miasta wjechał na białym koniu Św. Marcin i....i już można było zacząć degustować młode, tegoroczne wino. To, taka moravska odmiana francuskiego święta Beaujolais Nouveau, tylko zamiast trzeciego czwartku listopada u nas to święto przypada każdego 11 listopada. Pije się młode, cudownie pachnące owocami i wspaniale smakujące wino.
Tylko ten koniu jakiś taki zagłodzony...:P

źródło: link

Z racji święta na stół trafia gęsina.

:(

źródło:link
 W Polsce i to też regionalnie, poza rogalami na Św. Marcina, gęsina na stoły wchodzi raczej niemrawo.

źródło:link
 Wyjazd do Krakowa był owocny. Niestety nie udało się nam zrealizować całego harmonogramu i na wystawę Olgi Boznańskiej w Muzeum Narodowym nie zdążyliśmy.

źródło: Dziewczynka z chryzantemami.
 Czyli z kulturą teoretycznie było "nie teges". Ale za to praktycznie, głód sztuki został zaspokojony. A w jaki sposób? No na to będziecie musieli poczekać, aż obrazy zawisną na ścianach i tam pokażą całe swoje oblicze.

 Pietrek został bohaterem domu :P i w Leroy Merlin  dokonał zakupu farb i gruntów do malowania, no może nie z promocji, ale cena i tak była dla nas atrakcyjna.

 Odebraliśmy zamówioną podłogę.
Listwy będziemy kupować tutaj. Podłoga teoretycznie normalna, coś w ten deseń, ale tutaj nie do dostania.

 Odebraliśmy też zamówione lampy do kuchni i przedpokoju.
Sklep walczył ze sobą dłużej niż obiecywał, ale na koniec przysłał 6 małych lamp w OGROMNIASTYM pudle i z taką ilością pianki, że na pięć wysyłek by starczyło. Najważniejsze, że dotarły. I że w całości. A jak będą wyglądać? No to, już niedługo.

 Koncepcja palisandru i mojego na niego pomysłu po dokładnym oglądnięciu półproduktu padła. A dlaczego? Dlatego, że blaty stołów może i wyglądają jak by miały 4 cm a w rzeczywistości mają 1,1 cm a reszta to boczna listwa maskująca. Ale nie szkodzi. Wymyślimy coś innego.

 Na chatę na razie mamy zakaz wstępu ;) Mamy zrobione wylewki samopoziomujące i wylewki sobie schną.


 Jutro tam jedziemy z fliziarzem. Załączymy bestię niech już suszy...