piątek, 6 marca 2015

Chorobowo/ogrodowo

Ciąg dalszy chorowania, tym razem do leczenia przyłączył się P. Jego antybiotyk wygląda równie odpychająco co mój, ale jak na faceta przystało jest większy :).
Tym samym skończyły się jego wyjazdy na chatę. Siedzimy w domku i wspólnie się wspieramy w chorobie :) Córka nam powiedziała, że jesteśmy jak para emerytów :P. Śniadanka sobie robimy, kawusię pijemy...


Jedni szczęśliwi czytają książki, inni nieszczęśliwi siedzą nad projektem ogrodu.

Ja mam wizję siedzenia w domu jeszcze 2 tyg, no siedzenia jak siedzenia. Na L4 mam wpisaną możliwości spacerów, zakupów i czego mi się tam zachce (fama głosi, że nawet do pracy mogę iść !!!) w godzinach od 12:00 - 18:00.

MASAKRA jakaś, jak na polskie warunki dla mnie zupełnie niepojęte.
Nie napiszę, że to wykorzystuję, bo wystarczy, że wyjdę wynieść śmieci a już sapię jak lokomotywa i boli mnie wszystko (swoją drogą ten kto wymyślił, że płuca nie bolą, chyba nigdy nie miał ich zapalenia). Na razie uzupełniam wiedzę do pracy i z nadzieją na cud spoglądam w przyszłość naszego ogrodu. A właściwie jego projektu.
P. po naciskach - no należało by się wreszcie zdecydować co z tym ogrodem/projektem zwerbalizował jaką ma jego wizję: " jakoś tak, bez przesady".
Normalnie skrzydła mi opadają.

Zastanawiałam się nad skorzystaniem z usług profesjonalnego architekta. Najlepiej byłoby zatrudnić kogoś na miejscu, ale po przeglądnięciu ofert i galerii zrealizowanych ogrodów z przykrością stwierdzam, że żadna z realizacji mi nie wpadła w oko. Na hasło, że poproszę o pomoc architekta z Polski P. dostał alergii. Ciężko jest, oj ciężko. No to nie pozostaje mi nic innego jak tylko dalej czytać "Ogrodowisko" i podglądać realizacje innych założeń. Ale zupełnie a to zupełnie nie czuję się na siłach z tym ogrodem. Niby wiem jak pewne części mają wyglądać, a przynajmniej tak mi się wydaje, ale zebrać to do tzw "kupy" to chwilowo ponad moje siły.


Pocieszam się tylko że w mieszkaniu kwiatki zaczynają rosnąć, kwitnąć - czyli JEST NADZIEJA że coś mi się z tym ogrodem jednak uda zrobić.


Jak obiecywali na zdjęciu, tak też i wygląda :)

Pierwszy z rzędu fiołków zaczął kwitnąć, teraz czekam na następne.
Popatrzę jeszcze przez okno i zabieram się do niewdzięcznego zadania jakim jest dla mnie projekt tego ogrodu.

A co na chacie? W tej chwili właściwie tylko jakieś drobiazgi.


Czekamy na piękną wiosenną pogodę i do pracy mają się zabrać brukarze.

Inaczej meble wnoszone będą po błotku :).