niedziela, 1 marca 2015

Koniec lutego.


Koniec lutego, początek marca ja się kuruję, ale kiepsko mi idzie. Tylko po malejącej ilości antybiotyku widzę, że powinnam już zacząć zdrowieć.
P. jeździ na chatę niezmordowanie, codziennie, szacun.
Wczoraj w południe pojawił się na chacie pan od luster i wkleił lustro na parterze.



P. zaczął olistwowywanie parteru. Przyznam, że wyniki jego pracy zrobiły na mnie wrażenie. Kilka drobiazgów trzeba dopracować, ale wykonanie jest super.

detal przy schodach,




Został też przetestowany nowy ogrodowy sekator, cena nie była zabójcza, ale kilka gałązek udało się uciąć. Jak widać ciepła zima robi swoje. W drzewkach już zaczynają krążyć soki.



Wczoraj pojawiła się też ekipa od ociepleń, wszystko sobie wymierzyli, rozrysowali, uzgodnili. Poza fasadą mają robić również część murków oporowych, ale tych w bezpośredniej bliskości domu, wejście do domu, oraz taras. Musimy powiększyć schody wejściowe. Czy ja już pisałam, że do domu bezbarierowego mamy lata świetlne? Odległości tej niestety nie uda się zmniejszyć, ale schody mogą być ciut szersze. Za zadanie mają też skrócenie betonowego daszku nad wjazdem do garażu, oraz wybudowanie attyki nad gankiem.

Wczoraj też, na tapecie pojawił się garaż. Tym razem pod kątem konstrukcji. No i fakty przemówiły same za siebie. No może dokładniej, konstrukcja rozłożyła nas na łopatki.
Jak już wspomniałam cała działka znajduje się na stoku. W górnej, prawie najwyższej części działki jest wybudowana chata a wszystko inne jest niżej. Najniżej, bo na poziomie ulicy miał zostać postawiony garaż. Zastanawiam się jak to krótko i w miarę zrozumiale opisać, żeby ten post nie miał kilku stron. Może tak: żeby nam cały stok, wraz z częścią chaty nie zaparkował któregoś dnia w garażu istnieje potrzeba wybudowania megaśnego żelbetonowego muru oporowego, oraz solidnej hydroizolacji, no i samo napisanie tego zdania sprawiło, że koszt budowy garażu zwiększył się dwukrotnie :(.

Zdjęcie tego nie oddaje, ale drzewa na pierwszym planie rosną od 1,2 m od poziomu ulicy.

Poza tym wizja parkowania w garażu a następnie obchodzenia działki dookoła przegrała z wizją parkowania w garażu i przejścia do chaty wzdłuż garażu, przez ogród. Z jednej strony proste a z drugiej trudniejsze, bo wymaga to zbudowania komunikacji a to ofkors oznacza kolejne koszty.
Przy tych wszystkich newsach tych kilkanaście ciężarówek ziemi z wykopu jest w dniu dzisiejszym powiem szczerze drobiazgiem.
Jak zapewne wszyscy, którzy coś budowali, remontowali doskonale wiedzą, ze finisz budowy to zawsze spore wydatki. Dlatego też wydatek rzędu 50 tyś złotych w dniu dzisiejszym, niekoniecznie chcemy umieścić w swoim budżecie. Nie mówimy NIE garażowi, ale faktycznie poczekamy z tym jeszcze chwilę.