czwartek, 9 kwietnia 2015

Poświątecznie cz.2

 Ponieważ pogoda zaczęła się poprawiać pojechaliśmy wczoraj popołudniu na chatę.
 A tam, czekał na nas komitet powitalny....


Jak to dobrze, że zabudowaliśmy skrawek ogrodu siatką. Wygląda to jak wygląda, ale mam nadzieję, że te wygłodzone "kozy" nie zjedzą tego co rośnie pod nią. Pocieszam się, że już niedługo.



Ale na chatę jechaliśmy w innym celu. Kierowca gruszki z wczorajszego posta, deszczu się nie bał i pojechał wylewać. Swoją drogą jak tam dojechał, to się okazało, że deszczu tam nie było ani na lekarstwo. No, to pan zrobił swoje, wylał dwa kubiki betonu i nareszcie zaczęło to przyzwoicie wyglądać :)






Jutro mają być ściągane szalunki i ma sobie to wszystko radośnie schnąć. A że dziś o 9 rano było 9 stopni milutko i do tego słoneczko za oknem, to jest szansa że prognoza pogody na weekend się sprawdzi mmm.

Szkoda tylko, że za dwa tygodnie ta płaszczyzna, widoczna na zdjęciu z przodu zostanie skuta, teren utwardzony a na jej miejscu będzie położona kostka brukowa ehhh. I tak w kółko, zaczynam się utwierdzać w tym, że lepiej budować od nowa. O połowę pracy mniej.