sobota, 2 maja 2015

OK 11 - Brukarze - neverending story.

Żeby nie było, że nic w tym tygodniu nie robiliśmy poza całowaniem się pod czereśnią - jakiś taki lokalny 1-wszo majowy zwyczaj:) Żeby miłość trwała i kwitła, ale czereśnie już przekwitają, więc mam nadzieję, że tegoroczna wróżba nie będzie dosłowna :P



Odwiedził nas sympatyczny ślusarz z równie sympatycznym pakunkiem.


 Tak było,



a kilka godzin później nasze drzwi garażowe prezentowały się tak.




Za pomocą folii i taśmy klejącej oblepiliśmy je dokładnie aby nie zostały zabrudzone/uszkodzone/itd w trakcie kolejnych prac. 
Czekamy jeszcze na zamówiony uchwyt, identyczny jak w drzwiach wejściowych.


Ekipa od ogrodzeń rozpoczęła prace od wmurowania słupków pod siatkę. 
W tym tygodniu mają już tą siatkę montować i będziemy mogli zacząć porządkowanie prawej strony przedogródka.



A co u brukarzy?
Spadek zarówno na wschód jak i na pd. sprawił wszystkim dużo kłopotu. 
Podnoszenie wjazdu do poziomu, "właściwego poziomu" znaczy się "oczka" na poziomicy, spowodowałoby potrzebę nawiezienia i nadsypania gruntu o jakieś 70 cm. 
Wystający mur oporowy na zdjęciu poniżej lekko obrazuje ten problem. 



Kostka brukowa będzie na wysokości jego górnej krawędzi. A ta jego górna krawędź jest i tak jeszcze 12 cm poniżej poziomu właściwego:(  Tak, że teren podnosimy jedynie o niecałe 60 cm.



 Brukarze przyznali, że robili już wjazdy ze spadkiem ale z takim, podwójnym, robią po raz pierwszy.
*

Została obsypana i zagęszczona ściana północna chaty, wysypany został piasek i zostały ułożone rury odprowadzające wodę z dachu.


Panowie wykopali również fundamenty pod ścianę oporową kolejnej górki.


I zaczęli ją budować.



*
Z drugiej strony chaty, druga ekipa stawiała wsporniki pod taras. 
W okolicach wtorku będziemy już mogli 
- zasypywać wykop, 
- wyrywać stare korzenie w okolicy planowanego tarasu, 
- kopać nowe fundamenty pod kolejne wsporniki i już dalej nie wiem co jeszcze...


A! i meble do chaty się mają wykańczać i jak to potrwa jeszcze z miesiąc to też się wykończymy. 
Na kolejny weekend, również w CR długi, planujemy zakupy jakichś drobiazgów do chaty z wizją że kiedyś się nam tam uda wreszcie wprowadzić.