wtorek, 20 października 2015

Tooway


Skoro internet, a raczej jego brak był problemem z którym borykaliśmy się tak długo, to stwierdziłam, że jak już jest, to warto o nim wspomnieć.
Chata leży w dolinie i otoczona jest lasami, co powoduje, że o dobrym zasięgu telefonicznym możemy tylko pomarzyć, a o internecie od razu zapomnieć.
Nie poddawaliśmy się i przez kilka miesięcy trwały próby anten, modemów i innego tatatajstwa.
Na koniec okazało się, że nie zostało nam nic innego jak tylko internet satelitarny.
Antena jest wielka, ciężka i skierowana w podobną, ale jednak inną stronę niż antena TV. Niestety na etapie projektów o tym nie pomyśleliśmy.
Normalna antena ma wspornik ukotwiony w ścianie nośnej, wszystkie kable są schowane i nic nie widać. Antena sat. do internetu jest niestety zbyt ciężka i zbyt wielka, żeby mogła być zamontowana na tym samym wsporniku.
Ponieważ budowa pergoli jest nadal tematem otwartym, jedynym rozwiązaniem było umieścić antenę na pergoli. Nie podoba mi sie teraz obraz dwóch anten na froncie chaty, ale jak się nie ma co się lubi...
Być może, że w przyszłości antena wyląduje w innym miejscu, ale to jeszcze zobaczymy.









Jak na razie jesteśmy zadowoleni z faktu, że mamy internet, mimo, iż jest kilka minusów:

- wysokie koszty początkowe (zakup sprzętu )

- dość wysoki abonament, (firma niestety nie przystała na naszą propozycję "2 miesiące płacimy a 10 dostajemy gratis")

- mój adres IP błąka się jak koziołek Matołek po Europie i raz jestem w Paryżewie (Francja), raz w Bernie (Szwajcaria) a najczęściej odwiedzam Turyn (Italia). No a jak tam są właśnie burze to mój internet jest w kosmosie :P