piątek, 6 listopada 2015

Klimatycznie.

Klimatycznie i w sam raz na jesień. A o co kaman? No o klimatyzację, klimat i jesień ofkors.
Tak, żeby był porządek zaczniemy od jesieni.

"Złota polska jesień" tutaj od X (dziesięciu) wieków już nie obowiązuje, ale to jeszcze dokładniej sprawdzę. Pamiętam, albo i nie pamiętam to jeszcze z czasów, kiedy chciałam studiowac historię a to było dawno, baaardzo dawno, jeszcze dawniej niż studia na ASP, a o Politechnice nie wspomnę. Tak, wracając do "złotej polskiej jesieni" tudzież obecnego i tutaj "babiego lata" to te się już skończyły. Kilka dni z nocnymi przymrozkami i słonecznymi dniami spowodowały, że cudowne, kolorowe liście z poprzedniego posta leżą już w krzakach :P
 Teraz mamy widoki jak z angielskiej powieści detektywistycznej "Pies Baskerwillów".
Tutaj psa zastępują sarny, wczoraj jedna na mój widok zaczeła "szczekać" i gdyby nie fakt, że widziałam to na własne, przez grzeczność nie wspomnę że piękne oczy, to chyba by mi żyłka ze strachu pękłaaaaa!!!
 Pochukujące sowy w nocy to rozumiem, ale szczekające sarny to dla mnie totalna nowość.





Nasz pobyt w letnim domku się jakoś tak sam z siebie przedłuża, bo zupełnie, ale to zupełnie się nam nie chce wracać do miasta. Droga do pracy jest wprawdzie dłuższa, ale ta cisza i spokój jest bezcenna. A i mgła jest mgłą a nie dymem, czy spalinami. Wygląda jak mgła i pachnie jak mgła, zimno, wodniście i miesza się tylko z zapachem mokrych liści.......mmmm.

Co poza tym?
Jak na jesień przystało ;) zamontowaliśmy klimatyzację. Zastanawiam się czy wogóle będziemy z niej korzystać, skoro tegoroczne upalne lato nie było dla nas uciążliwe. Czym ofkors byliśmy mile zaskoczeni, bo było nie było dach jest czarny, elewacja do najjaśniejszych nie należy i chata stoi na południowym stoku a słońce dogrzewa ją w lecie już od 6 rano a kończy o 20/21. Nic tylko sie cieszyć. No ale, zamontowane kable, rurki i przewody nas z lekka drażniły. Wiem, wiem taniej było by je pod czymś ukryć i jakoś sprytnie zamaskować, ale wracając do początkowego "ale" jak się coś zaczeło to miło by było to skończyć.






Finalnie wykończony basen, z kamykami i z ukrywającą się klimą.


Jednostka jest na szczęście widoczna tylko z górnej drogi, ale jak żywopłot urośnie to i ten widok mnie nie będzie bolał.