czwartek, 21 stycznia 2016

Ptaki zimą



Witajcie,

Pamiętam z rodzinnego domu, że gdy nadchodziła zima, taras, który zwykle służył jako letni ogród dla kwiatów doniczkowych, zamieniał się w zimową stołówkę. Moja mama zawieszała na balustradzie grube plastry słoniny. Razem z siostrą, z nosami przyklejonymi do szyb, patrzyłyśmy jak sikorki zaciekle walczą ze zmrożoną słoniną. W tym samym czasie wróble przepychały się w wielkim krzewie jałowca i czekały na okazję. Pamiętam też, że te szare maluchy usiłowały czasem skraść odrobinę wiszącej dobroty i jak były przez sikorki odganiane. Czasem pojawił się jakiś większy ptak, ale tego z kolei odganiałyśmy my. Wyjątkiem był dzięcioł, ale ten zaglądał baaaardzo rzadko. Gdy byłyśmy w szkole, nasze miejsce w oknie zajmował kot i też z niekłamanym zainteresowaniem obserwował ptaki, taki kot - ornitolog. ;) 


W Krakowie "jakoś nie było okazji" szaleć ze słoniną, ale dokarmianie ptactwa nad Wisła podczas zimowych spacerów należało do naszych ulubionych.



Za to tutaj, chodzę dookoła chaty i zastanawiam się gdzie taki karmnik, albo po prostu ową słoninę z dzieciństwa powiesić. Petr mówi, że pierwszej nocy mi ją kuna gwizdnie, ale ja z dnia na dzień coraz bardziej dojrzewam.

Teraz na początku zimy jedzenia dla ptaków jest jeszcze dookoła dużo, ale z czasem niestety ubywa...

Dzikie róże, jarzębina,

 śliwa tarnina,
szyszki i to nie tylko świerku i sosny, ale również buku poza tym orzechy, żołędzie,owoce, ect...

Coś tam z tego ptaki dziobną,
ale myślę, że nie będzie im przeszkadzało jak im sami coś zaproponujemy.



Mnie się osobiście bardzo spodobał pomysł z orzechami. Deska jakaś się zawsze znajdzie a orzechy na nią nakleję gorącym klejem i gotowe!



A jakie są Wasze wspomnienia z zimowego dokarmiania ptaków? Piszcie!

Pozdrawiam,
Grażyna


Fot. pixabay, pinterest, 3 Strony Swiata