sobota, 2 stycznia 2016

W Nowym Roku

Witajcie w Nowym Roku!

 Popatrzcie sami jak nas przywitał pierwszy noworoczny dzień.....no o śniegu pisze :P, bo o resztę przecież zatroszczyliśmy się sami.












Dzień 01.01 zwykle bywa dla mnie zaskoczeniem że NIC SIĘ NIE ZMIENIŁO! Za to jak dziecko cieszę się na koncert noworoczny. Tak i wczoraj siedziałam i gapiłam się w TV i czasem nóżką zamajdałam w tylko mnie znanym rytmie. Dodatkową atrakcją były dość intensywne opady śniegu, które P. na początku bawiły ale po trzecim posprzątaniu podjazdu zacząły go wkurzać, oj a zima dopiero przed nami....

Zima zimą a za nami przecież cały rok do podsumowania :) No, tak popatrzcie.

Czasem było kolorowo,






czasem szaro.


:P




 Czasem sprzęty nas przytłaczały i potrzebna była pomoc.




Czasem była to tylko kwestia ujarzmienia "potwora" - taki mały a jednak potwór.


Czasem nie mogliśmy się zdecydować czy jest nam zimno, czy gorąco.


Czasem wszystko było tak zagmatwane,


 że normalnie odjazd.


Dużo było "pierwszych razów"

- pierwsza woda,


- pierwszy ogień,


a co za tym idzie,
- pierwszy dym,


- pierwsza krew,


- pierwsze cięcie w sekcji ogród,


W ferworze walki ponosiliśmy straty, tu skrzynka, którą Pan koparkowy potraktował jako odbojnik.


Nie uniknęliśmy wpadek:

- niefortunne doprowadzenie podłączenia wody spowodowało, że nawet "kapuśniaczek" potrafił nam zalewać garaż,


Nawet profesjonaliści nie ustrzegli się błędów :)




Jeśli chodzi o sztukę to byliśmy kreatywni


i sprytni :) 


i baaaardzo cierpliwi...


Na dziś to tyle, idę znowu odśnieżać podjazd :) Jeszcze raz pozdrawiam Wszystkich w Nowym Roku i do następnego wpisu.