poniedziałek, 15 lutego 2016

Pomysł na spacer- Tyniec

Ostatnio mam sporo wolnego czasu, więc nadrabiam spacerami i krótkimi wyjazdami. :) Dziś prezentuję Wam kilka zdjęć z wypadu do Tyńca. A dla tych, którzy rejonów Krakowa nie znają, śpieszę z wytłumaczeniem. Tyniec to zachodnia część Krakowa, dzielnica ta jest najbardziej znana z umieszczonego na wzgórzu wapiennym klasztoru benedyktynów. Istnieją oni od XI wieku i są jednym z najbogatszych zakonów w Polsce. Z pewnością wielu z Was kojarzy ten zakon z ich wyrobami, czyli z miodem, kosmetykami, apteczką, alkoholami, wędlinami czy rękodziełem. 


Osobiście nie miałam okazji wypróbować ich produktów, ale ruch w sklepie był przeogromny a produkty wyglądały smacznie, schludnie i czysto a to już jakiś znak!

Dojazd do klasztoru jest bardzo prosty, zwłaszcza jeśli wpiszemy w GPS'a ulicę Benedyktyńską 37. Prawda, że proste? :P Istnieje też możliwość dojechania autobusem linii 112. Po więcej informacji odsyłam na stronę internetową klasztoru. Na miejscu są dwa parkingi, oba bezpłatne. Teraz w okresie błotnym, polecam zaparkować na tym drugim, czyli widocznym na zdjęciu. My niestety zaparkowaliśmy w błocie. :(



Na terenie Opactwa znajduje się również muzeum a w środku można znaleźć detale architektoniczne, informacje o kulturze lateńskiej, łużyckiej i lendzielskiej. Dodatkowo można wypić kawkę/herbatkę w kawiarni oraz zjeść obiad w restauracji. Bardzo chciałabym Wam polecić któreś z tych miejsc, ale z powodu braku wolnych miejsc (!!!) musieliśmy  obejść się smakiem. Dodam, że byliśmy w środku tygodnia...


Poniżej kościół Św. Apostołów Piotra i Pawła.


I widok na panoramę Piekar.


I widok w drugą stronę. :)



Trochę autorki :)

 

Trochę dziedzińca

 


Oczywiście chciałam ująć błoto na parkingu. :D


Na koniec trochę podsumowań. Miejsce jest urokliwe, ciche i warte zobaczenia. Wycieczka zajęła nam niewiele czasu, bo niestety Opactwo okazało się być bardzo oblegane. Widoki są niezłe, ale koniec końców... trochę nie było co robić. Tak obiektywnie mówiąc, polecam dojechać tam na rowerze, trasa jest prosta i przyjemna (tak przynajmniej powiedział mi  rowerzysta z prawdziwego zdarzenia) a tak przynajmniej będzie to trwało dłużej niż podjechanie autem.