wtorek, 3 maja 2016

Grzyby, czyli czas na boczniaka

Witajcie!



Podczas szybkich zakupów w centrum ogrodniczym wpadła nam w rękę grzybnia boczniaka Myśleliśmy o niej już od jakiegoś czasu, sprawdzaliśmy oferty w internecie, ale nigdy nie było nam "po drodze". A tu niespodzianka. Informacje o uprawie znajdziecie w sieci, my zaglądaliśmy, z racji kiepskiej instrukcji obsługi, dołączonej do opakowania do  tego opisu i z niego dowiedzieliśmy się najwięcej.


Rysunek na pudełku sugeruje zupełnie inne grzyby :P
opakowanie,
Grzybnia jest szczepiona na ziarnach.
zawartość,
Drewniane, świeżo ścięte pnie drzewa liściastego ponacinaliśmy - teraz już wiemy, że szczeliny były zbyt wąskie i ciężko było tam nasypać grzybnię.

Pnie i bez szczepienia grzybnią wyglądaja ciekawie.


Pnie umieściliśmy w zacienionym miejscu i częściowo wkopaliśmy w ziemię, aby ich spodnia część była w 1/3 zakryta i tak pobierała wilgoć. No tak było w instrukcji, więc nie wnikam, to jak na razie nasza pierwsza hodowla ...

To było jedyne miejsce w ogrodzie, gdzie jest cień i szansa na wilgoć, musze tam jeszcze posadzić wysokie trawy aby te pnie schować.

Gdy się trochę ociepliło, do ponacinanych otworów "nasypaliśmy" czyt: powciskaliśmy grzybnię,


wszystko zasypaliśmy wiórami, które kiedyś grzecznie pozbierałam w trakcie nacinania pni.




Całość mocno nawilżyliśmy i obwinięliśmy folią. Teraz niestety nic nie widać. Jakiś czas poczekamy na przerośnięcie drzewa grzybnią. A potem ....... :) mniam