piątek, 20 maja 2016

Pergola, jeszcze kilka dni i finito

 Witajcie!

Dziś wracam do tematu pergoli na tarasie. Jak już wspomniałam tu, pergola początkowo miała być cała z drewna. Po półrocznych poszukiwaniach, po spotkaniach z mniej lub bardziej poważnymi wykonawcami na miejscu i u nich w biurze, udało się znaleźć kilka firm, które podjęłyby się tego zadania. Najbardziej obiecująca zapowiadała się współpraca ze stolarzem, który robił nam wszystkie meble do domu. Ale i tak cena za pergolę wydawała się nam wysoka. Nie chcieliśmy w ramach cięcia kosztów zmieniać gatunku drewna, ani z drewna zupełnie rezygnować na rzecz stali. W sumie wystarczyło, że lekko zmieniliśmy koncepcję i w ciągu dwóch tygodni od narodzin pomysłu stanęła na tarasie stalowo-drewniana konstrukcja. :)

A teraz do rzeczy.
Konstrukcja pergoli jest zbudowana z ceowników ( dla zainteresowanych oficjalne wymiary 16x6 cm, przy dokładnym pomiarze jest ciut więcej ).  Pocięte części zostały przywiezione, przygotowane do montażu i zespawane. Ceowników nie dawaliśmy do piaskowania, ten materiał, mam wrażenie jest chyba jednym z najbrzydziej (dziwnie brzmi najwyższe stopniowanie tego przymiotnika) wykończonym produktem. Piaskowanie podniosłoby ich cenę o połowę. Byłyby wprawdzie ślicznie gładkie, ale ta ich surowość mi nie przeszkadza. Nie mają żadnych ostrych elementów, a pomalowanie ich farbą Hammerite częściowo złagodziło ich wygląd. Farba ma ten sam kolor, co farba użyta na stalowa konstrukcję tarasu, czyli młotkowy czarny a sam ten kolor optycznie nadaje/rozbija (wybierz właściwe słowo) nierówności. Muszę przyznać, że pierwsze malowanie było uciążliwe bo pędzel szorował powierzchnię zamiast po niej z warstwą farby płynąć. W sumie, trwało to tydzień. A to zimno było, a to wiało, a to lało, a na koniec trzeba było pomalować dwa razy.

...3 facetów, 4 godziny pracy i 5 tylko stopni ciepła brrr...
Spoko chłopaki , nie spieszcie się - potrzymam, poczekam :)
...spoko panowie, nie spieszcie się, potrzymam :)
Trochę gimnastyki było przy zakładaniu anteny, bo Ktoś (ja:))...... wymyślił krótkie ramię, nie żeby było za krótkie, że niby się jej nie dało zamocować. Dało, było tylko TROCHĘ trudniej. :) 


O! tutaj nawet widać ziemne "tarasy" :) 
W międzyczasie ustaliliśmy wymiary, nazwijmy to roboczo łat, które mają służyć jako żaluzje. Na początku planowaliśmy 5x3 cm później 6x3, 10x3, 8x3. Poniżej przykłady wersji pionowej i poziomej. Napiszę od razy, że wygrała pozioma.





 fot. pinterest

fot. houzz
Po trzech tygodniach czekania, dotarło do nas zamówione drewno.
Wśród tych puzzli mamy do poskładania: 

  • 3 duże skrzynie na jarzyny - drewno świerkowe, 
  • 4 donice - modrzew, 
  • oraz wspomniane wcześniej żaluzje i wsad do ceowników, czyli słupy również modrzew. 
  • Materiału na balustradę przy schodach wejściowych (wiem, wiem o tym jeszcze nie było) nie zamawialiśmy. Sama balustrada jest już wprawdzie zamówiona, ale jakoś nie spieszy się nam z nią a i ślusarz chwilowo nie ma czasu...wystarczy, że nocami siedzi nad wykończeniami do grila.

Tydzień eksperymentowaliśmy z odcieniem oleju do impregnowania, bo jak się brutalnie okazało, wzorniki sobie a realia sobie. 
Tak, że w kwesti oleju, a raczej jego koloru przerobiliśmy :
  • machoń, blisko, blisko ale to nie to,
  • teak, ponurooo,
  • pinia, żółtooo !,
  • kasztan, oj, nie napiszę z czym mi się ten kolor skojarzył, napiszę  że był nijaki,
  • czereśnia, nooo, najbliższe ideału. 


Kolor czereśni na deskach świerkowych wygląda bardzo słonecznie i lekko żółto, ale samą koncepcję skrzyń i uprawy będę testowała, więc nie zawracam sobie tym jak na razie głowy. Stąd też wybór najtańszego drewna, jak mi się spodoba i świerkowe donice się rozsypią, to będziemy inwestować. 
A wracając do tematu pergoli. Teraz już tylko czeka nas złożenie wszystkiego do kolokwialnej kupy i można wypoczywać. :) Siać. Sadzić. Ale o tym w następnym poście.
Pozdrawiam Was i życzę miłego weekendu!