poniedziałek, 12 września 2016

Klon Beskid

Witajcie!

Dzisiaj słów kilka o zakupie sprzed roku, jak na pewno pamiętacie, a jeśli nie, to tutaj przypomnienie. Chcieliśmy kupić do posadzenia w przed ogródku klon Globosum, lub Catalpę Nana.


Skończyło się na tym, że kupiliśmy klon Beskid. Jak człowiek nie poczyta to mu potem kity w szkółce wcisną. Nie kupowaliśmy tego klonu w szkółce, która go wyprodukowała, czyli u Państwa M.i J. Szewczyków w Krzywaczce pod Krakowem, a szkoda bo blisko i tam przypuszczam takich herezji, by nam nie naopowiadali. Jest to drzewo o pokroju KOLUMNOWYM, a jak by na to nie patrzeć, to co by człowiek nie chciał rozumieć pod tym hasłem, to na pewno nie będzie słowo KULISTA chociaż też na "K". Tak więc, jakąś pokrętną drogą, ale dotarł do nas ten klon, szt. dwie jak widać na zdjęciu. Dotarł i obserwujemy jak rośnie. 

Zakupiliśmy go pod koniec bardzo upalnego lata i tak wyglądały jego liście w pełnej krasie.

Klon Beskid

W jesieni 2015 liście przebarwiły się na żółto i pomarańczowo, żeby później zbrązowieć i opaść. 



Klon Beskid w jesiennej szacie- jesień 2015
Ponieważ mieszkamy pod lasem, drzewka zostały zabezpieczone siatką przeciw zającom i sarnom. Dodatkowo też, zostały przywiązane do wsporników. Ten bliżej domu, jak widać, potrzebował lekkiego prostowania.


Na wiosnę, gdy sezon wegetacyjny ruszył, na wierzchołkach pojawiły się  strzępiaste, przypominające liście czerwonego klonu palmowego młode listki. Niestety, dosyć duże przymrozki sprawiły, że listki obmarzły, zczerwieniały, zrobiły się wodniste i myśleliśmy, że już "po ptakach". Gdy pogoda się ustabilizowała, w zmarznięte listki wróciło życie i zaczęły rosnąć.


Młode listki klonu Beskid


Przyznam, że co kilka dni zaglądałam pod listki, no, bo sami popatrzcie, wyglądały jak gdyby zaatakowało je jakieś paskudztwo i poskręcały się. A poza tym, tzw. samozwańczy okoliczni ogrodnicy zwracali nam uwagę, że mielibyśmy te drzewka czymś opryskać, bo na pewno mają mszycę..... No, nie miały. Nie miały i kropka. Takie są. I takie mają być, ehhh.

Liście klonu Beskid- kwiecień 2016

Młode listki były błyszczące a ich kolor był, powiedziałabym, niezdecydowany. Im robiły się starsze, tym liście robiły się bardziej matowe i przechodziły w kolor ciemnozielony.


kwiecień 2016

kwiecień 2016

kwiecień 2016
W maju, liście zaczęły wyglądać, jak gdyby je przypaliło słońce... grzać, faktycznie grzało...
maj 2016

... ale, po pewnym czasie okazało się, że to tylko taki etap zielenienia.
Klon Beskid- koniec maja 2016


W czerwcu, liście były już mocno zielone, miały jednolity kolor i zaczynały się pokazywać nowe przyrosty. Za nic w świecie, jak zauważyliśmy nie chciało się im jednak, do wspomnianej wyżej formy kulistej. Pień obrastał.... przewodnik ciągnął do góry... Obcinaliśmy i wierząc w powodzenie, czekaliśmy. Główkowaliśmy sobie, że skoro został obcięty przewodnik, to drzewka rozrosną się na "boki". No niby normalne. A jednak nie.




Wiosna minęła, po niej lato i teraz w połowie września, na nowe przyrosty to już nie liczymy. Dotychczasowe nie są spektakularne, nie licząc obciętego przewodnika, który, w bardzo krótkim czasie wybił się o ok 30 cm do góry. Boczne przyrosty, to było zaledwie 3, max. 5 cm a i to chyba przesadziłam.
Zaczynamy się godzić z faktem, że kuli z tego mieć jednak nie będziemy. Obiecujemy sobie, że w następnym roku pozwolimy przewodnikowi rosnąć i poza usuwaniem listków z pnia głównego nie będziemy już tych klonów ruszać. Ostatnio "wyskoczyliśmy" na obiad nad Balaton i tam przy deptaku rósł sobie szpaler klonów kolumnowych, nie miały wprawdzie pomarszczonych/kędzierzawych liści, ale z daleka łudząco przypominały drzewka, które rosną w naszym ogrodzie....
Żeby się na koniec miało okazać, że klon Beskid będzie wyglądał jednak tak?

Klony na deptaku w Balatonfüred


Poczekamy do przyszłego sezonu i zobaczymy co tym razem zaserwują nam owe drzewka. A czy ktoś z Was miał, albo ma jakieś doświadczenie z uprawą tego klonu? Napiszcie, chętnie dowiem się czegoś więcej.