poniedziałek, 5 grudnia 2016

Dyrektor marketingu....



 ......do ptasiej restauracji poszukiwany. Na już!!! Bo zima idzie. Niebo czerwone, będzie mróz- mawiała babcia.



Witajcie,

Tak jakoś ten czas ostatnio ucieka, pędzi czy jak to zwał tak zwał ale ostatni tydzień, ostatni miesiąc a mam wrażenie , że i cały rok przeleciał mi przez palce, miał być post o przygotowaniach do Świąt, ale po napisaniu kilku zdań cyt.:

"I zaczęło się, w Polsce jak pamiętam, sklepy przynajmniej grzecznie odczekały aż uprzątnie się bałagan po Wszystkich Świętych i dopiero zasypywane były "Bożym Narodzeniem", ale tutaj nieee, tutaj już pod koniec października można było kupić ozdoby na choinkę. Lubię czas Świąt, z dzieciństwa pamiętam że największą radochę sprawiał nam śnieg i ubierana we wigilię choinka, w sumie nie był to zły pomysł, żeby dzieci się nie plątały po domu i nie przeszkadzały mamie i babci w kuchni, to przeszkadzały tacie w ubieraniu choinki. A teraz.... teraz mam mieszane uczucia co do całego tego przedświątecznego szaleństwa. Z jednej strony jest kolorowo, wesoło i bardzo komercyjnie "świątecznie", z drugiej strony co te dekoracje mają wspólnego z tymi prawdziwymi świętami i ich przesłaniem? Nie, żeby się we mnie jakiś zagorzały katolik odezwał, albo designer ale jak się rozglądnę, to sobie uświadamiam, że zaczyna być kiczowato "

Zniechęciłam się, coś się tam jeszcze we mnie tli tej świątecznej atmosfery, więc październikowo-listopadowego Świątecznego szaleństwa roztrząsać nie będę. Niech każdy sobie wszystko sam poukłada, ozdobi, wymyśli, ugotuje a nawet kupi prezenty dla zwierzątek, jest mi to rybka. 

Mam inne problemy. 
Problemy z marketingiem. Pomóżcie!!!
W mojej polskiej firmie, reklamą zajmowała się specjalne do tego stworzona ekipa profesjonalistów, teraz i tutaj mi ich brakuje. 

  • produkt najwyższej jakości- upss łojowe kule gdzieś zgubiłam,
  • opakowanie, to same plusy,
  • ciekawe,  
  • praktyczne, 
  • nie namaka/przemaka,
  • łatwe w utrzymaniu, złożyć, rozłożyć, umyć, 
  • kilka sposobów na ekspozycję, można postawić, powiesić, przykręcić do balustrady, do stojaka...





No takie cudo, a nie zwraca uwagi klienta, patrzę, podglądam i wzdycham "daj sobie czas". Staram się widzieć pozytywną stronę tego braku sukcesu, jakim jest porządek na tarasie. Kto ma karmnik na balkonie doskonale wie, że poza rozsypanymi nasionami ptaki zostawiają tam jeszcze inne"ślady" swojej bytności. Wiem, wiem, wiem. Ale wiem, że z radością przywitam pierwszego klienta. No to już, siup, siup.


Landhaus bird hous
... żeby to ta czarna kokarda odstraszała???
 Siedzę i czekam. Nie żebym wzięła dzisiaj wolne w pracy. Nie. Pracuję tylko 4 dni w tygodniu, bo jak się nie lubi wstawać w poniedziałek do pracy, to ....się ma wolne poniedziałki :) Ale wracając do wątku. 
Od soboty w restauracji pustki. No bo sami przyznacie, że nie mogę nazwać takich karmników stołówką.


...hmm kilka rzeczy muszę wyprasować, żeby tak deskę do okna odwrócić...