wtorek, 27 grudnia 2016

Między wierszami, między Świętami

Kto miał śnieg na Wigilię? Ręka do góry!!! 🙋



To nic, że w nocy stopniał, że zmył go deszcz, ale był i cieszyliśmy się z niego jak dzieci. 



Co poza tym? Sami wiecie, albo nie wiecie, że jak się na Święta podróżuje daleko, to człowiek szczęśliwy jest jak już wróci do swojego domku i nareszcie nic nie musi.
Jako że wyjeżdżaliśmy na całe Święta, nie kupowaliśmy choinki. Ale w czwartek, zauważyłam wyrzucone przez sąsiada, poobcinane gałązki świerków. I tak powstała, może trochę krzywa, trochę śmieszna i trochę udająca świerk pospolity w płaczącej odmianie "choinka". I BARDZO  się nam spodobała, nie tylko choinka, ale i koncepcja, taki recycling i tak już będziemy chyba robić.

Zorganizowaliśmy patyk na pień,


trochę zieleniny,

...świerkowe, sosnowe czy jakieś inne gałązki
i wszystko związaliśmy drutem, no z miłością 😉 związaliśmy.


A taki jest efekt końcowy.


💕

A w domu, tak jak byśmy zostawili młodego psa bez nadzoru. Sarny, chyba z tęsknoty za nami, urządziły sobie kolację wigilijną, gdzie daniem głównym były WSZYSTKIE nasze tuje. Zostawiły tylko gałązki. Ehhh. 
  



Powyżej zamieszczone zdjęcia powinny być antyreklamą środka odstraszającego sarny i zające, no odstraszającego jak odstraszającego, powinno im nie smakować, bo niby gorzkie ma być. Gorzko to teraz jest, ale mnie 😕😕😕.

A sarny to obchodzi tyle co na zdjęciu poniżej. 

Widzę plusy, widzę plusy...gnojek mi zostawiły 😂
Biegnę podłożyć do kominka i byczyć się, czego i Wam z całego serca życzę.