piątek, 17 marca 2017

Rachu ciachu

Było porządki ze starym drzewem zrobić jak przedogródka jeszcze nie było? Było, było. Ale się nie zrobiło, drzewo wyrosło, jeszcze bardziej się skrzywiło i nadszedł ten sądny dzień. Przyznam, że się martwiłam o rośliny posadzone pod brzozą no i powiedzmy sobie prawdę nie tylko rośliny. Wyrosło tam jeszcze oświetlenie, i domki dla ptaków się "wybudowały" i chodnik z kostki brukowej i krawężniki i na pewno jeszcze coś.

Ale zacznijmy od początku, gdy kupowaliśmy chatę na działce poza setkami samosiejek i odrostów od starych, wyciętych drzew rosły dwie brzozy brodawkowate. Podczas ogradzania działki jedno z drzew dostało się sąsiadowi, no bo jak już mu sprezentowaliśmy pas o szer 1 m. żeby się dostał do swoich rynien (granica działki biegnie wzdłuż ściany jego chaty, toż to są pomysły), to dostał też jedno pokaźne drzewo, które sobie wtedy sprytnie poobcinał. No niby proponował, że nasze też obetnie, ale jak sobie wyobraziłam, że spada z tego "naszego-naszego" drzewa, to zrezygnowałam. I co się stało? Nasza brzoza na widok łysej sąsiadki oszalała. Rosła i rosła i była coraz bardziej........ krzywa. 
Ktoś, kiedyś dawno temu ją poobcinał i niekoniecznie jej to pomogło w wyglądzie a teraz po tych szaleństwach wręcz groziło wywrotką.

Tak, pewnego sobotniego ranka o 8:30 przyjechał sprytny i gibki młody człowiek. Wskoczył w pomarańczowy mundurek, wylazł na drzewo i po 30 min było po wszystkim.


Biała budka poległa :(, odcięta została też cała boczna, nienaturalnie rosnąca i przeciążająca drzewo gałąź.


Grubsze konary same w sobie wyglądały jak drzewa a na tym zdjęciu widać pod jakim kątem jest wygięty pień brzozy.



Kosztowało nas to 150,- , jedną zerwaną budkę dla ptaków, złamane dwie gałązki forsycji i kilka głębszych wgniecień w trawniku. 
Drzewo poobcinane/okaleczone, ale ocalało . Pozbiera się - mam nadzieję i będzie rosło. Ocalały też oba auta stojące na podjeździe poniżej, podczas gdy jeden z metrowych pniaków postanowił u kresu swojego żywota udawać gumowy kołek lub jak kto woli skakać jak ping-pongowa piłeczka. Pokonał w ten sposób odległość ponad 10 m, aby mijając o włos zaparkowane wskoczyć do przydrożnego rowu.😮😕
Sterta drobniutkich gałązek posłuży jako pierwsza warstwa do skrzyń na jarzyny, grubsze gałązki będą mało wydajnie, ale zawsze coś ogrzewać nas w zimie a popiół rozsypię w ogrodzie :)